Pogromcy sierści, czyli jak poprawić czystość w domu.

Sierść naszego pupila zalega na podłodze, tłamsi się za drzwiami, przykleja się do ubrań znajomych, którzy przyszli nas odwiedzić. Ci co nigdy nie mieli psa mogą pomyśleć, że u nas w domu w ogóle się nie sprząta.

Wszędzie sierść…

To nie do końca tak jest, tyle że nasze zwierzę (labrador retriever) produkuje tyle sierści, że można by ją sprzedawać na worki. Sierść na podłodze, to tylko początek. Sierść na ubraniach czy w zupie, którą akurat jesz na obiad, to już wyższy stopień wtajemniczenia, a i tak bywało w krytycznych momentach. Podłoga w naszym domu sprzątana jest co chwilę (w dosłownym rozumieniu) i nigdy nie jest bez sierści. Żebyście widzieli minę „bezpsowych” znajomych, którzy wychodząc od nas przed założeniem butów skubali sierść ze skarpetek. W krytycznych momentach już z bezsilności żartowaliśmy, że owiniemy Aresa folią, by temu zapobiec.

Na szczęście to już przeszłość!

Jako właściciele biszkoptowego labradora retrievera przez dwanaście lat sporo się nauczyliśmy i opanowaliśmy temat wszędobylskiej sierści niemalże na poziomie doktoranckim.

Jak to wyglądało? Co działało, a co nie?

W pierwszej kolejności zaczęliśmy szukać “pogromców sierści” odpowiednio dopasowanych do potrzeb naszego psa. Inaczej będziemy dbać o sierść labradora, inaczej o berneńskiego psa pasterskiego, a inaczej o włosy yorkshire teriera. Jak to wyglądało w przypadku naszego labradora?

Naczytawszy się w rozmaitych artykułach, że sierść retrieverów nie wymaga dużego nakładu prac (sic!), żyliśmy z tym przeświadczeniem do momentu przyprowadzenia psa do domu. Bardzo się zdziwiliśmy, gdy zobaczyliśmy, że dobrze wyczesana sierść psa, wcale nie musi oznaczać, że nie będzie ona wypadała. Laby mają bardzo krótką sierść, podszytą gęstym podszerstkiem – warstwą puchu, dzięki której pies nie marznie, nawet jeśli pływa długo w zimnej wodzie lub leży na śniegu, a labradory to uwielbiają.

Do wyczesywania naszego Aresa używaliśmy różnych szczotek. Jakich? Było ich sporo a ich skuteczność była bardzo różna.

1Twarda włosiana szczotka. Zalecana do wyczesywania sierści (nie podszerstka) właśnie tej rasy. Naszym zdaniem to narzędzie nie daje rady sierści labradora, ściąga za mało włosia, rezultaty są bardzo nikłe. Plus daję za to, że sierść po niej pięknie się błyszczy.

2Szczotka gumowa pod różnymi postaciami, która ma ściągać obumarłą sierść. Oceniamy ją również słabo, ponieważ często trzeba ją oczyszczać w trakcie czesania psa, a efekt jest mizerny.

3Szczotka metalowa. Taki rodzaj szczotki spisuje się dobrze, ale tylko dlatego, że druciki dotykają podszerstka psa i go wyciągają. W krótkim czasie jesteśmy w stanie wyczesać duże ilości sierści z podszerstkiem.

4Furminator. Przyrząd ten służy do usuwania podszerstka i składa się z ząbków, których wielkość dobieramy w zależności od długości sierści. Należy jednak umieć go używać, żeby nie zrobić psu krzywdy. 

Furminator u nas sprawdził się najlepiej. Za jednym razem w krótkim czasie potrafiliśmy wyczesać reklamówkę sierści! Efekt w domu widoczny już następnego dnia. Sierści na podłodze było co najwyżej na jedną podukszę (gdybyśmy chcieli ją wypełnić sierścią zamiast puchem) ;-).

A efekt końcowy?

Niestety nie znaleźliśmy idealnego rozwiązania pozwalającego się w 100% pozbyć sierści. Pies w domu równa się sierść w domu. Możemy jedynie minimalizować jej ilość.

Wiemy jedno, jeśli chcecie zmniejszyć ilość sierści w waszym domu, powinniście zaopatrzyć się w co najmniej trzy takie narzędzia.

  • Do wyczesywania podszerstka furminator! Nie ma lepszego „pogromcy podszerstka”. W sezonie wiosennym ten przyrząd ratuje nas i naszych domowników przed utonięciem w podszerstku.
  • Do wyczesywania sierści, naszym zdaniem najlepsza jest szczotka druciana, która zgarnia jej znaczne ilości.
  • Do wykończenia „fryzury” szczotka z włosiem i piękny połysk prawie gwarantowany.
  • Efekt prawie gwarantowany? Czy to już wszystko?

    Oczywiście, że nie, bo równie ważna jest odpowiednio dobrana i zbilansowana dieta dla twojego pupila. O tym jak karmić swojego psa pisaliśmy tutaj. Możesz też poprosić nas o dobranie odpowiedniej diety dla Twojego psiaka, bo również ma ona ogromny wpływ na ilość wypadającej sierści i jej kondycję.

    Human grade – co to jest?

    Najkrócej rzecz ujmując, w przypadku karmy dla psów human grade oznacza, że karma została wyprodukowana ze składników przeznaczonych do spożycia przez ludzi, a więc składników wysokiej jakości.

    Świadomość jakości

    W karmach o jakości human gradenie nie wolno stosować mączek mięsno – kostnych powstających z niejadalnych dla ludzi różnych części zwierzęcej tuszy ani odpadów z rzeźni powstających po produkcji jedzenia dla ludzi, które od dziesięcioleci są stosowane przez producentów karm. Jakość human grade oznacza, że karma jest najwyższej jakości i – choć tego nie polecamy – mogłaby być spożywana nawet przez ludzi. 😉

    Świadome społeczeństwa Europy zachodniej radykalnie zmieniły podejście do żywienia zwierząt domowych odchodząc od podawania im karm niskiej jakości zalegających na półkach hipermarketów. Brytyjczycy, Niemcy, Francuzi, Hiszpanie czy Włosi coraz częściej podają swoim czworonożnym przyjaciołom tylko takie karmy, co do których mają pewność, że to co na etykiecie, to w karmie. Unikają takich karm, co do których w zasadzie nie wiadomo, z czego się składają.

    Skład karmy powinien być krótki, czytelny i zrozumiały dla każdego właściciela czworonoga. Taki prosty i wysokojakościowy skład oczywiście ma wpływ na cenę karmy, ale przede wszystkim na jej znacznie lepszą przyswajalność, co w efekcie prowadzi do jej mniejszego zużycia i realnej oszczędności na etapie zakupu.

    W Polsce niestety nadal świetnie sprzedają się niskiej jakości karmy, podobnie jak gorszej jakości słodycze czy artykuły higieniczne dla ludzi. Na szczęście coraz bardziej widoczna staje się nasza rosnąca świadomość jakości i niechęć do bycia „klientami klasy B” dla światowych koncernów.

    Pies vs. wilk

    Pytanie, czy pies rzeczywiście potrzebuje aż tak dobrej jakości karmy? Przecież jest kuzynem wilka, który doskonale radzi sobie żyjąc dziko i jedząc to, co upoluje albo wygrzebie z ziemi.

    Pies z wilkiem ma wiele cech wspólnych, między innymi budowę szczęki, długość przewodu pokarmowego, objętość żołądka i kilka innych cech, o których pisaliśmy tutaj, co oznacza, że dieta psów i wilków może być podobna. Różnica jednak polega na tym, że psy zostały przez człowieka udomowione, według różnych źródeł od 10 000 lat p.n.e. do nawet 33 000 lat p.n.e. (tak datowane ślady udomowienia psów znaleźli naukowcy w górach Ałtaj w Rosji). Od samego początku udomowienie psów miało na celu nie tyle ich użyteczność, co towarzystwo. Od tamtej pory rozpoczęło się krzyżowanie gatunków (psa i wilka), aby później doprowadzić do krzyżowania różnych ras psów.

    Dzisiejsze rasy psów znacznie różnią się od swoich dawnych krewnych i są wynikiem doboru sztucznego, w którym dostosowanie rasy jest wynikiem subiektywnych ocen i działań hodowców.

    Podsumowując – dzisiejsze psy można uznać za odrębny gatunek będący efektem wielu tysięcy lat celowego sztucznego doboru dokonywanego przez człowieka. Z tej perspektywy trudno powiedzieć, że ich pokarm może być identyczny z tym, który przyjmują wilki. Dzisiejsze jedzenie psów, choć różni się od diety człowieka większym – w przypadku psów – zapotrzebowaniem na białko zwierzęce, dużo bardziej przypomina dietę człowieka niż wilka. Dlatego właśnie karmy jakości human grade są najlepszym wyborem dla dzisiejszych psów, ponieważ czerpią to co najlepsze z diety ich kuzynów, wilków i tego, co najlepsze z diety ich przyjaciół – ludzi.

    Produkcja karmy human grade

    Karmy jakości human grade muszą być poddawane niezwykle rygorystycznym procedurom już na etapie doboru dostawców surowców, poprzez weryfikację składników, badanie  wilgotności, zawartości tłuszczu, białka, błonnika, popiołu, skrobi i minerałów w każdej partii produkcyjnej obejmującej nawet pojedyncze opakowanie.

    Na etapie kontroli jakości gotowej karmy przeprowadza się analizy:

  • poziomu ugotowania, gęstości i wilgotności,
  • mikrobiologiczną i pośrednią (spektroskopia w bliskiej podczerwieni),
  • wielkości, kształtu, koloru i gęstości poszczególnych rodzajów granulek,
  • napełnionych opakowań, przy użyciu wykrywaczy metali i promieni rentgenowskich.
  • Karmy przechodzące przez tak gęste sito kontroli jakości, do których użyto wyłącznie produktów nadających się do spożycia przez ludzi (mięso, warzywa, zioła, witaminy) mogą się poszczycić jakością human grade.

    Więcej niż human grade

    Jak widać, na jakość karmy i jej skład na etapie produkcji mają wpływ zaawansowane technologie i szczelne procedury produkcji. Co się jednak dzieje później, kiedy karma już trafi na półkę sklepową i zaczyna biec jej termin przydatności do spożycia?

    Tutaj pojawia się często najwięcej problemów. Zbyt duże zamówienie złożone przez sklep skutkuje ryzykiem przeterminowania się karmy, niewykwalifikowana lub nieuprzejma obsługa sklepu może niewłaściwie doradzić w wyborze albo nie doradzić wcale. W sklepach internetowych często skazani jesteśmy na samodzielne czytanie opisów, etykiet i składów poszczególnych karm a i tak często nie mamy pewności, czy dobrze wybraliśmy. Pojawia się paradoks wyboru, który w dzisiejszych czasach, gdy jesteśmy przeładowani nadmiarem informacji jest dla wielu istną zmorą. „A może powinnam wybrać inną?”, „A co, jeśli gdzie indziej jest taniej?”, „A co, jeśli gdzie indziej jest darmowa przesyłka?”, „O kurczę, kupiłem wczoraj a dzisiaj mają promocję minus 20%, wrr!” itp. Znasz to, prawda?

    Rozwiązaniem jest zminimalizowanie konieczności dokonywania samodzielnego wyboru i powierzenie jej specjalistom. Tak, jak powierza im się remont łazienki, naprawę samochodu czy leczenie zębów. Nie można i na szczęście nie trzeba znać się na wszystkim.

    Warto więc wybierać marki, które mają nie tylko świetne produkty (to podstawa) ale też doskonały serwis i obsługę klienta. Marki, które stawiają na jakość, wygodę klienta i dotrzymywanie obietnic. Takie, którym możesz powierzyć żywienie swojego przyjaciela od A do Z zachowując przy tym pełną kontrolę nad całym procesem zamówień.

    W HUGS dotrzymujemy obietnic!

    Jak czytać etykietę?

    Mięso pozostaje nadal zdecydowanie najważniejszym składnikiem psiej diety. Niestety wielu producentów karm sprytnie je oznacza w taki sposób, aby dawały pozory wysokiej zawartości mięsa w składzie…

    Dieta psa

    Twój pies jest przede wszystkim mięsożercą. Ewolucyjnie podobnie jak wilk, żywi się głównie mięsem (niestety czasem też padliną) oraz niektórymi warzywami czy korzeniami.

    Jego przewód pokarmowy jest krótki, zęby ostre a kwas żołądkowy ma znacznie większe stężenie niż u człowieka właśnie po to, aby skutecznie trawić mięso. Treść pokarmowa nie może długo zalegać w jelitach, więc trawienie musi być szybkie i dostarczać maksimum składników odżywczych. Oczywiście w procesie udomowienia u psów zaszły pewne zmiany w zakresie potrzeb żywieniowych (pisaliśmy o tym tutaj), ale mięso pozostaje nadal zdecydowanie najważniejszym składnikiem psiej diety.

    Niestety wielu producentów karm dla psów sprytnie je oznacza w taki sposób, aby dawały pozory wysokiej zawartości mięsa w składzie.

    Produkcja i sprzedaż karmy dla psów podobnie, jak wielu innych produktów (również dla ludzi) kontrolowana jest, zwłaszcza w ogromnych korporacjach przez działy księgowości i marketingu. Księgowość tnie koszty oszczędzając na wysokiej jakości składnikach i zastępując je znacznie tańszymi zamiennikami. Marketing ma za zadanie tak sformułować etykietę, opakowanie i reklamę, żeby nikt się nie zorientował, co tak naprawdę znajduje się w składzie karmy. Pieniądze idą więc na reklamę zamiast na zdrowe, zgodne z naturalnymi preferencjami żywieniowymi psów składniki.

    Absurd, nie uważasz?

    Znasz TESCO? Znasz Morliny? Pewnie, że znasz.

    To dowód na to, że ich marketing świetnie działa.

    Ale zobacz też, jak działa księgowość. Przeczytaj skład parówek „Morliny Parówki familijne”, dostępnych w sieci hipermarketów TESCO: mięso z kurczaka (43%), woda, tłuszcz wieprzowy, skórki wieprzowe, skrobia modyfikowana, sól, białko sojowe, stabilizatory: (difosforany, chlorek potasu), tłuszcz kurczęcy, glukoza, substancja żelująca (karagen), wzmacniacz smaku (glutaminian monosodowy), przyprawy, aromat, ekstrakty przypraw, przeciwutleniacz (izoaskorbinian sodu), substancja konserwująca (azotan sodu) – znalezione tutaj.

    Jeśli więc w tych parówkach jest 43% mięsa i to jest legalne w żywieniu ludzi, wyobraź sobie, co mogą robić (i bardzo często robią) znani producenci karm dla psów dostępnych nie tylko w marketach, ale też w sklepach specjalistycznych i w Internecie, aby obniżyć cenę.

    Jak czytać etykietę?

    W sytuacji kiedy wygrywa marketing i księgowość a nie troska o zdrowie i dobre samopoczucie Twojego przyjaciela warto wiedzieć, jakie oznaczenia ilości mięsa i pozostałych składników są dopuszczone przez Kodeks Dobrej Praktyki Znakowania Karmy Dla Zwierząt Domowych opublikowany na stronie Głównego Inspektoratu Weterynarii, który znajdziesz tutaj . Informuje on, na stronie 51 o tym, że w karmach dla psów dopuszczalne są takie oznaczenia, jak na przykład:

  • “Aromat kurczaka” – 0% mięsa (!)
  • “O smaku kurczaka” – 1% do 4% mięsa
  • “Zawiera kurczaka / Z kurczakiem” – 5% do 13% mięsa
  • “Bogaty w kurczaka / O wysokiej zawartości kurczaka” – 14% do 25%
  • “Kurczak” – powyżej 26%.Jeśli jest napisane np. „wołowina i kurczak”, wtedy powinno się znaleźć po 26% każdego ze składników w karmie.
  • Serio?

    14% mięsa oznacza, że karma jest bogata w mięso? Nie znamy składu wszystkich karm na rynku, ale można przyjąć, że skoro marka tnie koszty, to żeby napisać „bogaty w kurczaka” doda do karmy raczej 14 niż 25% mięsa.

    A to tylko mięso…

    Kolejnym chwytem marketingowym jest rozbijanie składników, zwłaszcza zbóż. Udział składników na etykiecie musi być podany w porządku malejącym, czyli zaczynamy od składnika, którego jest najwięcej, potem kolejny, którego jest mniej i tak dalej.

    Jeśli więc marka chce ukryć np. dużą zawartość zbóż i zawartego w nim glutenu, który u wielu psów wywołuje alergie (są rasy szczególnie uczulone na ten składnik diety) wystarczy, że użyje kilku gatunków zbóż (pszenica, jęczmień, kukurydza, owies).

    Jeśli dodatkowo rozbije je osobno na ziarno i gluten to trafiają na koniec listy jako składniki pozornie nieistotne. Tymczasem mogą być składnikiem głównym, który w dłuuugiej etykiecie umknie naszej uwadze.

    Nie bój się dodatków

    Na każdej etykiecie powinny się znaleźć 3 elementy:

  • Składniki – np. kaczka 50% (w tym 28% świeżo przygotowanej kaczki, 20% suszonej kaczki i 2% wywaru z kaczki), bataty (26%), groszek, ziemniaki, itp.
  • Dodatki pokarmowe – np. witaminy: witamina A (octan retinylu) 15,000 IU, witamina D3 (cholekalcyferol) 2,250 IU; pierwiastki śladowe: żelazo 160 mg, cynk 130 mg, itp.
  • Składniki analityczne – np. białko surowe 26%, oleje i tłuszcze surowe 14%, popiół surowy 8%, włókno surowe 3%, itp.
  • O ile składniki analityczne wynikają wprost ze składu karmy, o tyle dodatki pokarmowe mogą budzić skojarzenia z niechcianą w produktach dla ludzi chemią. To nie tak. W procesie produkcji karmy mięso poddawane jest działaniu dość wysokich temperatur, żeby je osuszyć, dlatego traci niektóre witaminy i mikroelementy. My, właściciele psów z kolei oczekujemy, że nasz pies będzie miał lśniącą piękną sierść, zdrowy przewód pokarmowy, wysoką odporność itp., a za te czynniki odpowiedzialne są właśnie witaminy i mikroelementy, a więc dodaje się je później, aby karma, zwłaszcza pełnoporcjowa była kompletna i nie wymagała dodatkowej suplementacji. Szczegółowa znajomość dodatków pokarmowych to wiedza tajemna dla większości zwykłych śmiertelników, dlatego pozostaje nam zaufać specjalistom.

    Podsumowując: Wierzymy, że żadna szanująca się marka nie użyje w karmie surowców, które ewidentnie szkodzą naszym psom. Jednocześnie wiele istniejących na rynku marek zrobi wiele, aby ukryć przed nami rzeczywisty, kiepski skład karmy w trosce o jak najniższą jej cenę. Generalnie – im krótszy i bardziej zrozumiały skład, tym lepiej.

    Dlatego sprawdź, czy wiesz dokładnie z czego składa się karma Twojego psa i czy nie ma w niej składników, których powinien unikać. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, np. z etykiety jasno nie wynika, ile w karmie jest mięsa a ile nieznanego pochodzenia „produktów zwierzęcych”, ile zbóż i w jakich proporcjach, pomyśl o zmianie karmy.

    Zapoznaj się dokładnie z etykietą i dbaj o swojego Przyjaciela.

    A jeśli nie masz do tego głowy, zostaw to nam klikając w klawisz poniżej 😉

    Uściski!

    HUGS!

    Masz pytania? Napisz do nas lub zadźwoń...